
Muszę się do czegoś przyznać Kochani! Jestem wielbicielem wszelkiego rodzaju żelków, kiślów i galaretek.
Żelki przypominają mi prezenty od mojego wujka, który z podróży zagranicznej zawsze przywoził coś gumowatowego ;) , co można było potem podjadać na miliony sposobów: podgryzać, odgryzać, żuć i ssać! Misie, krokodyle, literki, owoce, glisty i nietoperze...ja mogę pochłaniać wszystkie...chyba, że trafi mi się żelek anyżowy...Chyba nikt tego nie lubi.
Z kolei galaretka owocowa przypomina mi przyjęcia urodzinowe z dzieciństwa. Moja mama zawsze szykowała mix galaretek, które kroiła w kostkę, mieszała i polewała bitą śmietaną... Dla urozmaicenia smaku w lecie dodawała do niej świeży agrest, truskawki, czy porzeczki, a kiedy lato przemijało i nastawały srogie mrozy zatapiała w niej te same mrożone owoce schowane gdzieś na dnie zamrażarki. Taki kolorowy mix zawsze dodawał koloru, gdy za oknem panowała szaro-ziemista aura.
Co do kiślu...Najbardziej polecam oczywiście kisiel domowej roboty...można go zrobić w prosty sposób i do tego jest bardzo zdrowy...a oto przepis:
Składniki:
25 dag świeżych lub mrożonych owoców (truskawki, jabłka, maliny, porzeczki, jagody, borówki)
2 szklanki wody
cukier (w zależności od smaku)
2-3 łyżki mąki ziemniaczanej
Mąkę ziemniaczaną mieszamy w połowie szklanki zimnej wody. Pozostałą wodę gotujemy razem z owocami i cukrem. Po 3 minutach gotowania należy zmniejszyć ogień i powoli dodawać rozpuszczoną w wodzie mąkę. Gotować kolejne 3 minuty cały czas mieszając... po kilku chwilach kisiel gotowy! Całość udekoruj jogurtem lub śmietaną.
Wasz Gustaw.